Choć kalendarzowy Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego przypada 21 lutego, to właśnie 27 lutego w murach naszej szkoły odbyło się wyjątkowe wydarzenie, które pozwoliło nam celebrować polszczyznę w sposób niezwykle głęboki i naukowy. W ramach współpracy naszego liceum z Uniwersytetem Jagiellońskim mieliśmy zaszczyt wysłuchać wykładu prof. dr hab. Renaty Przybylskiej – wybitnej językoznawczyni i członkini Rady Języka Polskiego. Pani profesor to uznany w świecie nauki autorytet w dziedzinie semantyki i leksykologii, a także wieloletnia dziekan Wydziału Polonistyki UJ, która w swojej pracy badawczej od lat zgłębia tajemnice tego, jak słowa odzwierciedlają naszą mentalność i kulturę. Pani profesor postawiła przed nami fundamentalne pytania: „Jak język objaśnia świat? Jak językoznawcy objaśniają język?” Odpowiedź, którą rozwinęła w toku swojego wykładu, udowodniła, że język nie jest jedynie narzędziem do komunikacji, lecz potężnym filtrem, przez który interpretujemy rzeczywistość.
Centralnym punktem spotkania stała się koncepcja językowego obrazu świata, czyli przekonania, że relacja między człowiekiem a otoczeniem nie jest bezpośrednia – pomiędzy „ja” a „światem” zawsze stoi język, który nadaje sens naszym doświadczeniom i decyduje o tym, jak postrzegamy otaczającą nas przestrzeń”. Jak zauważyła profesor Przybylska, im więcej języków znamy, tym więcej posiadamy takich „obrazów”, a każdy z nich oferuje nieco inną perspektywę na to, co nas otacza. Ta myśl, zakorzeniona w pracach Wilhelma von Humboldta, była kontynuowana przez wielkich polskich badaczy, takich jak Walery Pisarek czy Jerzy Bartmiński, którzy pokazali, że każdy naród posiada swój unikalny „rezerwuar myśli”.
Aby zilustrować, jak głęboko język wgryza się w naszą kulturę, pani profesor posłużyła się niezwykle bogatym przykładem „wilka”. Analiza tego jednego słowa stała się kluczem do zrozumienia, jak językoznawcy objaśniają mechanizmy nazewnicze. Wszystko zaczyna się od etymologii – słowo „wilk” wywodzi się z języka prasłowiańskiego i pierwotnie oznaczało „tego, który coś rozszarpuje”. Ta drapieżna natura zwierzęcia została zapisana w samym rdzeniu słowa, który odnajdujemy w niemal wszystkich językach słowiańskich, a także w łacińskim lupus czy włoskim lupo. Jednak język to organizm żywy, który uwielbia wieloznaczność. Korzystając z zasobów Wielkiego słownika języka polskiego, profesor wskazała, że „wilk” to nie tylko drapieżnik. To także potoczne określenie zapalenia pęcherza („złapać wilka”), rasa psa (owczarek niemiecki), a w gwarach ludowych – określenie próżniaka, postronka czy nawet rożna kuchennego. Człowiek musi umieć te znaczenia odróżnić, co pokazuje, jak elastyczne i kontekstowe jest nasze myślenie.
Polszczyzna, jak zaznaczyła profesor, ma niezwykłą zdolność do „zdrobnienia wszystkiego”, co widać w rozbudowanej rodzinie słowotwórczej wyrazu wilk. Mamy więc wilczycę, wilczka, wilczysko, a nawet wilkołaka – słowo o bardzo starym rodowodzie, oznaczające istotę „mającą wilczą sierść”. Ta ekspansja językowa nie kończy się na rzeczownikach; przymiotnik „wilczy”, notowany już w 1254 roku, dawno przestał odnosić się tylko do futra czy kłów. Dziś mówimy o „wilczym apetycie”, „wilczym bilecie” czy „wilczym prawie”, przenosząc cechy zwierzęcia – bezwzględność, siłę, głód – na grunt ludzkich zachowań i systemów społecznych, czego symbolem stał się termin „wilczy kapitalizm”. Nawet w botanice wilk zostawił swój ślad w nazwach takich roślin jak wilczomlecz czy wawrzynek wilczełyko, co tylko potwierdza, że dawniej ten drapieżnik był stałym i groźnym towarzyszem codzienności naszych przodków.
Fascynującym wątkiem wykładu było osadzenie wilka w nazwach własnych i topografii Polski. Pani profesor przytoczyła dane, według których około 400 tysięcy Polaków nosi nazwiska wywodzące się od tego zwierzęcia – od prostego Wilka, przez Wilczka i Wilczewskiego, aż po rzadsze formy jak Wilczura czy Wilkoń. Podobnie wygląda mapa naszych miejscowości: Wilkowyja, Wilcze Gardło czy nawet pobliskie Wilkowice to ślady dawnej obecności watah na naszych ziemiach. Co ciekawe, choć współcześnie dzięki ekologii i wiedzy o ochronie przyrody obraz wilka łagodnieje, stając się symbolem wolności, niezależności i surowego piękna, język wciąż przechowuje dawne lęki. Odnajdujemy je we frazeologii: „patrzeć wilkiem”, „wywołać wilka z lasu” czy w biblijnym ostrzeżeniu przed „wilkiem w owczej skórze”. Nawet w sporcie czy harcerstwie (słynne „Wilczki”) odwołujemy się do symboliki siły i wspólnoty stada, którą uosabiała już legendarna wilczyca kapitolińska karmiąca Romulusa i Remusa.
Składamy serdeczne podziękowania pani profesor Renacie Przybylskiej za przybycie do naszej szkoły, poświęcony nam czas oraz niezwykle inspirujące podzielenie się swoją wiedzą i pasją. Wyjątkowe słowa wdzięczności kierujemy również do pani dyrektor Anny Zielonki za nieustanne wspieranie inicjatyw promujących naukę i kulturę w naszym liceum, a także do pani Jolanty Szlachetko, której zaproszenie i ogromne zaangażowanie umożliwiły nam to fascynujące spotkanie z wybitnym naukowym autorytetem. To wydarzenie było dla nas nie tylko cenną lekcją językoznawstwa, ale przede wszystkim zachętą do większej uważności na słowa, w których zapisana jest nasza tożsamość.
W imieniu słuchaczy wykładu
Michał Mrowiec, kl. IIId





