W piątek 9 stycznia br. uczniowie naszej szkoły wybrali się na kolejny w tym roku szkolnym wyjazd z cyklu „Wojaże polonistyczne”. Tym razem odwiedziliśmy Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, aby uczestniczyć w spektaklu pt. Pan Tadeusz w reżyserii Wojtka Klemma.

Choć budynek teatru zachwyca swoim pięknem, to sama inscenizacja w niczym nie przypominała sielankowych obrazów, które znamy z lekcji języka polskiego na temat epopei narodowej. Zamiast pól pełnych zboża zobaczyliśmy surową, mocną i bolesną wersję naszej narodowej historii.

Kiedy myślimy o Panu Tadeuszu, zazwyczaj słyszymy szum lasu i widzimy gościnny, biały dworek w Soplicowie. Reżyser, który wychował się w Niemczech i spojrzał na tekst Mickiewicza świeżym okiem, postanowił jednak zabrać nam tę baśniową wizję. Zamiast dworku na środku sceny postawił drewnianą sławojkę, czyli dawną toaletę, która w tym przedstawieniu służyła za zamek Horeszków, dworek Sopliców, zaścianek Dobrzyńskich i symbol cywilizacyjnej pustki. Spektakl zadawał trudne pytania: Co my – współcześni Polacy – mamy wspólnego z historią wiecznie kłócących się szlachciców, która kończy się kontraktowym ślubem czternastoletniej dziewczynki? Czego dziś ta opowieść nas uczy i czy mamy ją podziwiać, czy raczej nienawidzić?

Największym zaskoczeniem dla widzów był sposób pokazania bohaterów mickiewiczowskiego poematu. W postać Tadeusza wcielił się Vitalik Havryla – ukraiński aktor, którego obecność na scenie idealnie pokazała, jak to jest być kimś nowym w obcym miejscu. Jego Tadeusz nie był eleganckim paniczem, ale zagubionym młodym człowiekiem, wrzuconym w brutalny świat mężczyzn, którzy piją i biją się między sobą. W spektaklu wyraźnie wyeksponowano relację miłosną Tadeusza z Telimeną, rezygnując z romantycznych upiększeń. Ich skomplikowane spotkania oparto na nieustannych uściskach i bliskości, co pokazało tę relację jako bardzo gwałtowną, fizyczną i pełną wzajemnego napięcia.

Jednym z najważniejszych zabiegów inscenizacyjnych było pokazanie Pana Tadeusza z perspektywy ludzi nieobecnych u Mickiewicza lub odgrywających rolę tła – chłopów oraz kobiet. Zosia, grana przez Karolinę Kamińską, nie była w tym spektaklu eteryczną panienką, lecz czternastoletnim dzieckiem, którym dorośli mężczyźni handlują w imię narodowej zgody. Postać Chłopa przypomniała nam, że kiedy szlachta bawiła się na polowaniach, zwykli ludzie cierpieli głód z powodu zniszczonych pól.

Wizja Klemma to nie tylko XIX wiek. Reżyser odważnie połączył historię Mickiewicza z wydarzeniami z XX i XXI wieku. Na scenie pojawiały się obrazy nawiązujące do traumatycznych wydarzeń zeszłego i obecnego stulecia – ruin Ukrainy, Polski i Litwy. Podkreślało to, że dawna opowieść o szlacheckim świecie jest nierozerwalnie związana z późniejszymi losami tych narodów i tragizmem kolejnych wojen. Dzięki temu dawny poemat stał się bliski doświadczeniom ludzi, którzy przez lata musieli mierzyć się z walką o wolność i utratą dachu nad głową. Niezwykle emocjonalnym momentem była scena z udziałem Skawińskiego, bohatera Latarnika Sienkiewicza, który nagle pojawił się w świecie Soplicowa. To właśnie on z ogromnym wzruszeniem mówił słowa Inwokacji, pokazując, jak bardzo można tęsknić za ojczyzną, której już nie ma. Widzowie mogli poczuć jego ogromny smutek, zmęczenie i to, jak bardzo literatura potrafi poruszyć serce wygnańca.

Całość widowiska dopełniały zaskakujące pomysły, jak postać misia Uszatka czy niedźwiedzia Wojtka (symbolu armii Andersa), a także momenty, w których aktorzy udawali jazdę na koniach w zabawny sposób, by pokazać, że stare szlacheckie zwyczaje są już dzisiaj nieaktualne. Na koniec Inwokacja wybrzmiała jeszcze raz – tym razem po rosyjsku, co wywołało na widowni ciarki i zmusiło nas do myślenia o tym, jak łatwo można stracić wolność. Spektakl był dynamiczny i pełen silnych bodźców, chwilami brutalny, ale przede wszystkim – niesamowicie aktualny. Pokazał nam Pana Tadeusza jako żywą historię, która mimo upływu lat wciąż potrafi wywoływać ogromne emocje i dyskusje.

Taki wyjazd nie odbyłby się bez pomocy wielu osób. Chcemy bardzo podziękować naszym opiekunom: pani prof. Krystynie Bogacz oraz pani prof. Sylwii Kusak za opiekę podczas wycieczki. Dziękujemy pani dyrektor Annie Zielonce za dołączenie do wojażerów. Największe podziękowania kierujemy do pani prof. Jolanty Szlachetko, która zorganizowała wyjazd. Dzięki Niej mogliśmy zobaczyć spektakl teatralny, który zmusza do myślenia i uczy nas patrzeć na świat w zupełnie nowy sposób.

W imieniu uczestników

Michał Mrowiec, kl. 3d