W dniu 20 marca uczniowie naszego liceum mieli okazję w ramach Wojaży polonistycznych po raz drugi w tym roku szkolnym odwiedzić Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia w Katowicach. Tym razem, oprócz melodii rozmaitych instrumentów, mogli wysłuchać również głosów Chóru NFM i Chóru Polskiego Radia – Lusławice. W programie tego wieczoru był tylko jeden utwór, ale za to szczególny.
Niemieckie requiem op. 45 należy do jednych z najbardziej rozpoznawalnych dzieł XIX wieku. Jego autorem jest sławny niemiecki kompozytor, dyrygent i pianista Johannes Brahms, a my mogliśmy cieszyć się wykonaniem pod batutą Andrew Manze – wybitnego brytyjskiego dyrygenta i skrzypka, który zapisał się w historii muzyki przede wszystkim jako jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci nurtu wykonawstwa historycznego, słynącego z niezwykle świeżego, niemal rewolucyjnego podejścia do muzyki dawnej.
Podczas prelekcji prowadzonej przez red. Piotra Matwiejczuka mogliśmy poznać bliżej sylwetkę Johannesa Brahmsa i dowiedzieć się interesujących faktów o jego dziele. Muzyk nie skomponował wielu utworów wokalno-instrumentalnych o tematyce żałobnej, ale warto wspomnieć o jego dwóch mniejszych kompozycjach, które podobnie jak opus 45 są muzycznym opracowaniem fragmentów Biblii oraz tak jak on traktują orkiestrę i chór. Begräbnisgesang op. 13 (1858), Geistliches Lied op. 30 (1856) i Niemieckie requiem łączy także kontekst ideowy, bowiem nie są rodzajem modlitwy za zmarłych, lecz raczej refleksją nad przemijaniem i wyrazem nadziei na zbawienie. Inspirację do powstania utworu mogło stanowić Świeckie requiem dla Mignon op. 98b Roberta Schumanna, którym Brahms dyrygował w Wiener Singakademie. Ponadto Schumann i jego żona byli przyjaciółmi Brahmsa, możliwe więc że w rozmowach między nimi twórca wspominał o swoim pomyśle stworzenia Deutsches Requiem. W 1861 r. Brahms wybrał już teksty do czterech części dzieła, więc przyczyną jego powstania nie mogła być często błędnie wskazywana śmierć matki w 1865 r. Możliwe jest natomiast, że była ona impulsem do urzeczywistnienia projektu kantaty, a także do późniejszego dodania jeszcze jednej części – Ihr habt nun Traurigkeit, w której treści pojawia się wizja matczynego pocieszenia.
Niewłaściwie często rozumiany jest również tytuł utworu. Określenie „niemieckie” odnosi się wyłącznie do języka i wykorzystania Biblii Marcina Lutra dostępnej w kręgu kulturowym Brahmsa, a nie do jakiejkolwiek germańskości ideowej. Mylić może również użyte słowo „requiem”, które jest początkiem tekstu mszy za zmarłych (Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie…) i sugeruje, że dzieło jest muzycznym opracowaniem tekstu liturgii, przeznaczonym do wykonania w kościele, co jest całkowicie niezgodnym z prawdą stwierdzeniem.
Jesienią 1866 r. Brahms ukończył dzieło w pierwotnej formie, a w grudniu odbyła się prezentacja pierwszych trzech części w Wiedniu. Spotkała się ona wtedy z dezorientacją krytyków, którzy spodziewali się tradycyjnego requiem. Z kolei prawykonanie całości pod dyrekcją Brahmsa w katedrze w Bremie odniosło ogromny sukces i przyniosło kompozytorowi europejską sławę i uznanie.
Utwór ostatecznie zyskał formę siedmioczęściowego koncertu. Dość prosta muzyka Niemieckiego requiem, składająca się głównie z homofonicznych chórów, arii i kilku fragmentów fugowanych, umożliwia uzyskanie bardzo czytelnego tekstu. Całość zaczyna się nie od modlitwy za zmarłych, a od błogosławieństwa żywych, co już na wstępie wskazuje na charakter utworu – pocieszenie zamiast grozy. Część o tytule Selig sind, die da Leid tragen (Błogosławieni, którzy się smucą) rozpoczyna się spokojną, harmonijną melodią. Druga część – Denn alles Fleisch, es ist wie Gras (Bo każde ciało jest jak trawa), najbardziej dramatyczna, przywołuje wizję więdnącej trawy i opadającego kwiatu jako symboli umierającego ciała człowieka i jego przemijającej chwały, będąc realizacją motywu vanitas, a więc nietrwałości dóbr doczesnych i nieuchronności śmierci. Obraz ten skontrastowany jest z obietnicą wybawienia i wiecznej radości. Triumfalny okrzyk: Ale Słowo Pana trwa na wieki podkreśla, że mimo iż część ta ma charakter marsza żałobnego, przesłanie jest wciąż pełne nadziei. Kolejna część – Herr, lehre doch mich (O Panie, pozwól mi poznać, oprócz partii chóralnych, zawiera też partię solową śpiewaną przez baryton (w wysłuchanej przez nas wersji – przez Andrew Fostera-Williamsa), co wprowadza osobisty ton modlitwy, w której człowiek pyta o sens życia, uznaje swoją małość i znikomość. Pojawia się po raz kolejny motyw nieuchronnej śmierci. Człowiek przyznaje, że gromadzenie materialnych przedmiotów jest daremne i ostatecznie oddaje swój los w ręce Boga, co daje mu nadzieję na Jego sprawiedliwość i łaskę. Niezwykle liryczna muzyka części czwartej – Wie lieblich sind deine Wohnungen (Jak miłe są przybytki Twoje, Panie) – zdecydowanie stawia cały utwór w kontraście do innych dzieł tamtego okresu przepełnionych pełną grozy wizją Sądu Ostatecznego, np. utworu Messa da Requiem Verdiego. Ta melodia zapewne sprawiła, że owa część często rozbrzmiewała na ślubach. Kolejna część, aria sopranowa, którą usłyszeliśmy w wykonaniu Susanne Bernhard, Ihr habt nun Traurigkeit (Teraz się wprawdzie smucicie), jest pełna słów pocieszenia, obietnicy szczęścia i odpoczynku. Z kolei część szósta – Denn wir haben hier keine bleibende Statt (Albowiem nie mamy tu miasta trwającego) przedstawia wizję wiecznego miasta, które ma przyjść, którego szukają ludzie, nie mając na ziemi miasta trwającego. Po dźwięku ostatniej trąby umarli powstają nienaruszeni, żyjący są odmienieni, a śmierć zostaje pokonana. Część ta kończy się energiczną fugą, a więc chórem polifonicznym, a odśpiewany podczas niej tekst dotyczy chwały i wielkości Boga jako Stwórcy. Dopiero w ostatniej części – Selig sind die Toten (Błogosławieni są odtąd umarli) pojawia się błogosławieństwo zmarłych, które razem z powtórzonym muzycznym motywem z początku dzieła tworzy klamrę kompozycyjną utworu i zamyka Niemieckie requiem.
Brahms wykorzystał zatem teksty ze Starego i Nowego Testamentu, np. z Apokalipsy św. Jana, i stworzył dzieło o uniwersalnym przesłaniu. Jak mówił słynny dyrygent, chórmistrz i psychiatra Philippe Herreweghe, który wielokrotnie prowadził ten utwór: „Mam wrażenie, że inni kompozytorzy, np. Verdi, pisali requiem tylko po to, by stworzyć spektakularną wizję Sądu Ostatecznego. Brahms był twórcą zupełnie innym. Jego Requiem jest dziełem zarówno religijnym, jak i humanistycznym. To muzyka pocieszenia”.
Wierzę, że atmosfera pełna nadziei, radości i pocieszenia, którą zamknął w dźwiękach swojego requiem Johannes Brahms, będzie towarzyszyć nam przez cały okres rozpoczynającej się wiosny – czasu rozkwitu, odrodzenia przyrody i pierwszych ciepłych dni. Tego życzę wszystkim nauczycielom, którzy razem z nami wysłuchali koncertu. Pragnę serdecznie podziękować pani prof. Aleksandrze Jasek i pani prof. Irenie Waligórskiej za opiekę podczas wyjazdu oraz pani prof. Jolancie Szlachetko za jego koordynację i organizację. Dziękuję również pani dyrektor Annie Zielonce za dołączenie do naszego grona.
W imieniu uczestników
Martyna Zielińska, kl. 3d




